Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja dziecka dwujęzycznego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja dziecka dwujęzycznego. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 maja 2015

A ja jestem Polak mały. Moim krajem jest świat cały!

Dzisiaj obchodzimy święto Polonii i Polaków za granicą. Drugiego maja to także Dzień Flagi Polskiej. Dobra okazja, aby napisać kilka słów o zawartości naszej biblioteczki.


Od pewnego już czasu bardzo przyjemnie spędzamy czas w towarzystwie książeczki Elizy Piotrowskiej pod tytułem A ja jestem Polak mały. Moim krajem jest świat cały. W swoim całokształcie książka ta interesuje bardzo Gabrysia, Leopold lubi jak opowiadamy, co dzieje się na kolorowych obrazkach.
Jej ogromnym atutem jest przybliżenie dziecku ważnych pojęć związanych z tematem ojczyzny, a także życia na emigracji. Książeczka napisana jest sposób twórczy i dowcipny, wraz z dziećmi odkrywamy co to jest kraj, patriotyzm, historia, bagaż doświadczeń...
Niełatwo przybliżyć dziecku tak abstrakcyjne pojęcia, tym bardziej biję więc brawa w kierunku autorki.
My oprócz dyskusji na te wszytkie trudne tematy, często śmiejemy się do rozpuku :) Obok edukacji jest więc też i miejsce na dobrą zabawę!



A to jedna z moich ulubionych stron: Uważam, że jest po prostu świetna.



A dodatkowo: dla tych, którzy jeszcze nie znają - film dla najmłodszych o polskich symbolach narodowych. Do oglądania i przyswajania!


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Dziecko na warsztat HISTORYCZNY - Maria Antonina pod Grunwaldem czyli nasza polsko - francuska historia....

Dziś kolejny wpis z cyklu Dziecka na Warsztat. Tym razem zajmujemy się HISTORIĄ.



Był to dla nas bardzo przyjemny warsztat, gdyż chyba w jako jedynym do tej pory, głównym elementem motywującym był Gabryś, a nie ja.
Pierwsze zainteresowania historyczne Gabrysia zaczęły się bardzo wcześnie. Pamiętam jak miał trzy i pół roku i przemierzaliśmy samochodem Polskę, Gabryś ze swojego czerwonego fotelika zalewał nas pytaniami odnośnie wojen, komunizmu, stanu wojennego. Wystarczyło, że raz wspomnieliśmy o tej części polskiej historii i już synek nie dawał nam spokoju, taki był ciekawy.

Od tego czasu Gabryś zaznajomił sie z kilkoma epokami historycznymi, od rycerskich do bardziej militarnych, bo oczywiście jak na chłopca przystało walki interesują go najbardziej.

Epoki te dotycza zarówno historii Polski, jak i historii Francji, gdyż staramy się wychowywać synków w dwóch kulturach i dwóch spuściznach narodowych. Jest to niesmowicie ważne, gdyż dziecko dwujęzyczne to nie tylko takie, które zna dwa języki, ale także takie, które korzysta w podwójnego dziedzictwa kulturowego, które ma świadomość bogactwa i różnorodności swoich korzeni, które je zna, docenia, wie o plusach i minusach historii, słabościach i zaletach narodu, z którego się wywodzi.
Ogromnie ważne jest także, aby dziecko dwujęzyczne potrafiło nadać sens swojej własnej historii, sens swojej dwukulturowej egzystencji, umieszczenie się w historii szerszej, historii powszechnej bardzo pomaga w poszukiwaniach tożsamościowych.

A jak to przebiega w praktyce?
Mieszkamy we Francji, więc nasycenie historią francuską naszej codzienności jest dość duże, natomiast poznawanie historii Polski wiąże się z wiekszym zaangażowaniem i wysiłkiem. Ale warto! Powiem nawet więcje, jest to konieczne, niezbędne.

Tym czym jest tradycja i historia pomogła nam zrozumieć świetna książeczka Elizy Piotorowskiej



W zdobywaniu pierwszych wiadomości na temat polskich symboli narodowych bardzo pomógł nam następujący film. Obaj chłopcy za nim przepadają.

A tutaj historia Polski w pigułce. Już dla straszych dzieci.



Gabriel zapytany czym chciałby się zająć w czasie warsztatu historycznego, na jednym wdechu odparł Grunwaldem i Marią Antoniną.
Wzięlismy więc Grunwald i Marię Antoninę w obroty i mimo dzielacych ich kilku wieków świetnie się razem w Władysławem Jagiełłą i Królową Francji bawiliśmy.
Te odległe wydarzenia łączy jedna subtelna nić, która ma swój węzeł w osobie Izabelii Czartoryskiej - zagadkę pozostawiam do rozwiązania wszystkim zainteresowanym pasjonatom ;) Dajcie znać jak Wam poszło!

Pod Grunwald wyrwaliśmy się wirtualnie dzieki zdjęciom, filmom i różnycm materiałom znalezionym głównie w internecie.








Żródło

Przeanalizowaliśmy genezę i przebeg bitwy posługując się encykopedią i mapkami.



Oglądneliśmy obraz Matejki



a na koniec przystąpiliśmy do produkcji własnego oręża.








Powstałe tarcze przed wycięciem.



Natomiast na spotkanie z Marią Antoniną...





 ....wyruszyliśmy do Wersalu







A tutaj taka mała migawka, w jaki sposób z chłopcami tworzymy naszą wspólną polsko-francuską historię i jak ją zapisujemy w dzienniczku wydarzeń.

i


Więcej o naszej historii utrwalonej dzięki dzienniczkowi możecie poczytać TUTAJ i TUTAJ.


A tak historycznie inspirują nas inne mamy




poniedziałek, 27 stycznia 2014

DZIECKO NA WARSZTAT - Sylabowe muzykowanie

Dzisiaj kolejna odsłona Dziecka na Warsztat. Tym razem muzycznie!
U nas ze wzgledu na różne cuda dzisiaj skromniutko, ale szybko Wam to i owo muzycznie przedstawimy.




Muzycznie jest u nas regularnie, czasem jeszcze w piżamie tata bierze gitarę i coś tam sobie przygrywa, dzieci zaraz pedzą po różne instrumenty i zaczyna sie granie, śpiewanie, tańcowanie, czasem cała impreza przeradza się prawie w biesiadowanie.
Oczywiścię repertuar jest francuski i polski. Dla mnie polskie piosenki czy zabawy ruchowe są świetnym sposobem przekazania języka i kultury. Dzieci to uwielbiają. Przez długi czas dla Gabrysia synonimem polskiego klubu było "Stary niedźwiedź mocno śpi" :)

Każda środa jest też dla nas muzyczna. We Francji to dzień wolny od szkoły, jest więc czas na zajęcia dodatkowe i już drugi rok Gabryś chętnie maszeruje na spotkania dla najmłodszych w konserwatorium muzyczny;. W programie wstęp do muzyki i zajęcia ruchowo-taneczne. Oto kilka migawek z ostatniego przedstawienia.



Jeszcze dziś jestem pod wrażeniem wspaniałej pracy, jaką instruktorka wykonuje już z cztero i pięciolatkami. Głownym celem zajęć tanecznych nie jest nabycie techniki, ale poczucie swojego ciała w przestrzeni, odczucie rytmu, nabycie swobody ruchów, zaufania do siebie. Rewelacja, tyle rzeczy można przecież wyrazić ciałem, a u dziecko szczególnie. Tutaj taniec z różnymi materiami, na zdjęciach papier.



A  my z ramach warsztatu ponownie przeczytaliśmy z ogromną przyjemnością jeden z wierszy Tuwima
Pamiętacie?

O panu Tralalińskim


W Śpiewowicach, pięknym mieście,
Na ulicy Wesolińskiej
Mieszka sobie słynny śpiewak,
Pan Tralisław Tralaliński.
Jego żona - Tralalona,
Jego córka - Tralalurka,
Jego synek - Tralalinek,
Jego piesek - Tralalesek.
No, a kotek? Jest i kotek,
Kotek zwie się Tralalotek.
Oprócz tego jest papużka,
Bardzo śmieszna Tralalużka.
Co dzień rano, po śniadaniu,
Zbiera się to zacne grono,
By powtórzyć na cześć mistrza
Jego piosnkę ulubioną.

Gdy podniesie pan Tralisław
Swą pałeczkę - tralaleczkę,
Wszyscy milkną, a po chwili
Śpiewa cały chór piosneczkę:
...
No właśnie, a co my śpiewaliśmy?
Ci, którzy zaglądajądo nas regularnie wiedzą, że uczymy się czytać metodą sylabową. Uczymy się czytać w sposób twórczy. Dla zainteresowanych więcej informacji w zakładce Wtorkowe Czytaneczki.
A więc tym razem mistrz też ujął batutę i razem śpiewaliśmy, co nam tą batutą pokazywał, na różne znane melodie (samogłoski dla Leosia, sylaby i onomatopeje dla Gabrysia). Śmiechu było co niemiara! A i nauka czytania i muzyka była :)





A tak muzycznie dzisiaj u innych mam z projektu Dziecko na Warsztat:

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Dziecko na warsztat świąteczny - DRAMOWE JASEŁKA DOMOWE

Święta tuż tuż, więc zajęcia w ramach projektu Dziecka na Warsztat też w tematyce świątecznej!



Święta - z czym mi się kojarzą?
Z ciepłem świec, z ciepłem serc, ciepłem dłoni ściskanych przy opłatku.
Z dzieleniem się, barszczem i ziemnakami ze wspólnej misy, życzeniami z róznych stron świata w jednej skrzynce na listy, pierniczkami, gwiazdą chwiejącą na czubku choinki
Z Pasterką, z Gloria In Excelsis, z pasterzami, co to trzód swych strzegli, z Maryją, z Józefem...
Z Jezusem.



Co z tego chciałabym przekazać moim dzieciom? Tradycje wszystkie! Potrawy, symbole, znaczenia
Ale myślę tak, zastanawiam się i dochodzę do wniosku. że najbardziej pragnę im zostawić w spadku wartości.
Rzadko o wartościach piszę, choć często o nich myślę...
Lista wartości jest ogromna i przeróżna, od uczciwości po atrakcyjność i dobra materialne, każdy z nas ma jakiś własny zbiór i własną hierarchie.
Wiara też jest wartością. Dla mnie jedną z najważniejszych. Pewność, że jest jakieś PONAD, że istnieje jakieś POZA, że można sie odwołać do jakiejś przestrzeni pozaludzkiej, duchowej, transcendentnej, w niej znaleźć sens, nadzieję, pocieszenie, wsparcie.
Taką pewność chciałabym przekazać moim dzieciom.
Dla mnie wiara zaczyna się od Jezusa, zaczyna się od Bożego Narodzenia.
Święta to więc świetny moment na spotkanie z Jezusem. Osobiste.
Jak takie spotkanie umożliwić swojemu dziecku?
Jest pewnie wiele różnych sposobów, my wykorzystaliśmy jeden, który lubimy.

Teraz dla zainteresowanych uchylam rąbka tajemnicy.

Od wielu lat praktykuję w pracy z dziećmi dramę i zabawę symboliczną. U dziecka nie wszystko da się wyrazić słowem, przy stoliku, potrzebny jest ruch, rekwizyty, choćby symboliczne, ale rzeczywiste, przedmioty, odgrywanie ról, postaw.
Działanie na poziomie konkretnym przenoszone jest na poziom symboliczny, wewnętrzny, przeżyciowy, emocjonalny.  Odegranie rzeczy na sobie, pozwala włączyć je w repertuar własnych doświadczeń, umożliwia wyrażenie pewnych aspektów, ich akceptację, zintegrowanie, przyswojenie czegoś w sposób ważny, trwały, prawdziwy.
Pominąwszy wszystkie aspekty emocjonalne, drama jest też świetnym sposobem oswajania dziecka z językiem, dla dzieci dwujęzycznych - metoda wspierania języka polskiego par excellence.

Jak maluchom przekazać abstrakcyjną wiarę? Drama wydaje mi się być dobrym sposobem. To co pochodzi z zewnątrz, zapraszane jest do wewnątrz i jeśli dziecku będzie z tym dobrze, pozostanie.

Często bawię się tak z moimi dziećmi - wykorzystując dramę, czy zabawę symboliczną. Wymyślamy wspólnie scenariusze historii, które później odgrywamy. Tzn dzieci wymyślają, a ja im tylko pomagam nadać jakieś ramy.

Nie powinnam była więc być zdziwiona, że w okresie oczekiwania na Boże Narodzenie, dzieci zaproponują zabawę w Jezusa, oborę i pasterzy :)
A jednak trochę mnie zaskoczyło, że to oni wybrali sposób realizacji dzisiejszych warsztatów! Pomiedzy rolą koordynatora, w doskoku Maryji, Józefa czy barana, udało mi się zrobić jedną reką kilka fotek, zobaczycie sami

Sposób wykonania (sceny, scenografia) jest arcyprosty - taki dla dwulatka i pięciolatka. Ale uważam, ze pomysł jest dobry do wykonania dla dzieci w różnym wieku, przystosowując poziom do możliwości wiekowych. Stworzyć razem z nimi scenariusz, niekoniecznie teksty (każde dziecko improwizuje tak jak chce) wybrać role, i póżniej je odegrać.
Moga to także być jasełka w formie przedstawienia, z widzami, bez improwizacji, taka forma też jest świetna, choć ma już nieco inną funkcję psychologiczną.



Przedstawiamy Wam Nasze Dramowe Jasełka Domowe


Maryja przy pracy


Gabriel w roli imiennika



Zwiastowanie (Maryja radykalnie rezygnuje ze stroju tradycyjnego :)


Szukanie oberży, czy obory zdaniem Gabrysia, na osiołku oczywiście


Po Bożych narodzinach...Maryja piastuje...


Anioł pasterzom mówił...


Niedobry król Herod


Ucieczka do Egiptu


Chłopcy byli niesamowicie przejęci, szczególnie Gabryś, ogromne to było dla nich przeżycie.
Tworzyć takie sceny to coś więcej niż uczestniczyć w spektaklu, to jakby rodziło się coś nowego, ważnego i w tych narodzinach mamy udział.


Życzę Wszystkim wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia.
Od 14 grudnia jesteśmy w Polsce, przepraszam więc jeśli nie będę bardzo regularna w odwiedzaniu Waszych blogów i odpowiadaniu na komentarze, na pewno to nadrobię :) Z radością!

W styczniu zapraszam na kolejne warsztaty!

A tak świątecznie nas zapraszają inne mamy z projektu Dziecko na Warszat.
DZIECKO NA WARSZTAT

poniedziałek, 25 listopada 2013

Dziecko na warsztat KULINARNIE - Skarby w kuchni na emigracji

Dzisiaj kolejny etap zajęć z Dzieckiem na Warsztat. Tym razem u nas kulinarnie!
Więc będzie trochę o naszej kuchni - kuchni na emigracji, o jej skarbach, i o naszych skarbach :)




KUCHENNE REFLEKSJE EMIGRACYJNE

Któż z nas nie pokochał jakiegoś kraju przez jego kulinarną specjalność?
Kuchnia jest elementem kultury - w wymiarze rodzinnym, regionalnym, narodowym...
Te kulturę przekazuje się dzieciom, tęskni za nią, gdy daleko, jest się z niej dumnym, pokazuje, chwali.

Kuchnia na emigracji miewa się różnie.
Czasem jest wyeksponowana na jakimś proszonym przyjęciu i jest jej dobrze z komplementami gości. Czasem cierpi nostalgicznie z powodu braku jakiegoś centralnego składnika, a to biały ser nie o tej konsystencji, co w Polsce, a to doskwiera brak korzenia pietruszki...
Czasem jest terenem szoku kulturowego, bo jak tu z dnia na dzień przyzwyczaić się do spożywania różnych nieznanych substancji, a nawet żywych osobników (pozwolicie, że ze względu na wrażliwość niektórych, oszczędzę Wam zdjęć... :)

Ale z tymi wszystkimi doświadczeniami kuchnia na emigracji jest bogata!
W inne fortele, w inne pomysły, w inne sposoby przechytrzenia lodówki, żeby jednak sernik upiec bez polskiego sera, żeby pasztet po polsku zrobić, żeby chrzan sobie samemu w ogródku wyhodować, kiełbasę w beczce uwędzić przed świętami :)

Kuchnia na emigracji jest też bardzo gościnna. Zaprasza do siebie wiele lokalnych przepisów, wymienia się z nimi, plotkuje. Czasem łączy tworzy, coś innego. Kuchnia za granicą jest bowiem też bardzo kreatywna.

Jaka jest nasza kuchnia?
Polska? Francuska?
Razem z mężem Francuzem mieszkamy od kilku lat pod Paryżem.
Kuchnia nasza jest kosmopolitką. Przewija się w niej wiele francuskich przepisów klasycznych i współczesnych, na codzień mają one za współlokatora polskie zupy, racuchy, placki ziemniaczane, surówki, no i kaczkę pieczoną z jabłkami i majerankiem!
Ale nie tylko...

Uwielbiam dobrze jeść, uwielbiam, kiedy się je dobrze w mojej kuchni, w moim domu.
Z każdej podróży przywożę nowe przepisy, wcielam je z życie, wychwytuję w innych kulturach, przetwarzam, kreuję nowe...

Kiedyś pragnęłam zostać chemikiem, mąż często śmieje się ze mnie, że kuchnia to moje laboratorium gdzie tworzę swoje eksperymenty.
A dla mnie kuchnia to serce. Domu, rodziny, Polski. Całym sercem chciałabym przekazać moim chłopakom ten skarb.




KUCHENNE REALIZACJE

W świetle takiej wielokulturowej różnorodności zdecydowaliśmy się na coś uniwersalnego :)
Z ramach warsztatu więc SKARBY. Jest to przepis francuski, ale łatwy do zrealizowania - dla dwulatka i pięciolatka, międzynarodowy ze względu na składniki, dla rycerzy, księżniczek i innych poszukiwaczy skarbów z różnych krajów :)

Potrzebne skadniki:



Co robimy?

Obieramy jabłka i wydrążamy środki


Jabłko kładziemy na kawałku folii aluminiowej i wypełniamy czekoladą, posypujemy cynamone:
Wypełnienia mogą być różne, we Francji konfiturą z pigwy, kremem z kasztanów, w Polsce dżemem z wiśni etc...

  
 

Napełnione jabłka zawijamy folią, zostawiając na górze otwór... 


...który wypełnimy kruszonką, jeśli uczestnicy warsztatów nie zjedzą składników :)



Kruszonkę robimy mieszając mąkę, masło i cukier




Efekt końcowy :)
A teraz na pół godzinki do piekarnika!


Smacznego!




W grudniu zapraszamy na warsztaty świąteczne!

A tak kulinarnie zachwycają nas inne mamy z projektu:


DZIECKO NA WARSZTAT