Poruszyłam niedawno temat
strategii OPOL i ML@H i rozpętała się dyskusja, na moim blogu, ale także u
Eli i
Anety i
Sylaby. Cieszę się z tego bardzo, gdyż tego rodzaju wymiany poglądów, wiedzy i doświadczeń mogą być pomocne dla nas wszystkich!
Chciałabym ponownie zabrać głos w dyskusji i napisać o kilku rzeczach, które wydają mi się w tej kwestii istotne. Dziękuję bardzo Dorocie, Sylabie, Eli, Anecie, Basi i Ani których uwagi do ostatniego posta były bardzo cenne.
Zanim przejdę do meritum sprawy, chciałabym się podzielić z Wami kilkoma przemyśleniami na temat metod i strategii w ogóle.
Koncepcje i schematy są ważne, gdyż wyznaczają kierunek drogi jaki chcemy obrać, wartości, z jakimi się identyfikujemy, czasem są światłem, kiedy czujemy się zagubieni i nie wiemy w jakim kierunku podążyć.
Niezwykle istotne jest w wielu życiowych przypadkach obranie jakiejś metody, "niestanie" na rozdrożu,
zapewnienie w ten sposób dziecku (i sobie?) poczucia bezpieczeństwa,
przewidywalności.
Ale uwaga! Często można rozumieć metody i strategie jako wymagające rygorystycznego stosowania. Istnieje w takim przypadku ryzyko usztywnienia postępowania, codzienności, kontaktów...
Metody, strategie są to najczęściej koncepty teoretyczne. Duża część z
nich (niestety nie wszystkie!) powstała w wyniku obserwacji życia
człowieka (wielu ludzi) i została zapisana jako uogólnienie tych
obserwacji. Znaczy to miedzy innymi, że nie można ich dopasować w stu procentach do stu procentów ludzi.
Zawsze
uważałam, że osoby są ważniejsze niż przedmioty, koncepcje, ideologie,
czy strategie właśnie. Ideologia zmienia się rzadko, strategia ewoluuje
wolno. Osoba zmienia się ciągle (przynajmniej niektóre jej aspekty), zmieniają się także jej potrzeby,
pragnienia, marzenia. Bardzo ważne, abyśmy to jako rodzice wzięli pod
uwagę. Nie można zamknąć osoby w metodzie. To ta metoda ma słuzyć osobie, czy jak często w przypadku dwujęzyczności - rodzinie. Trzeba więc czasem zebrać się na odwagę i zadać sobie pytania Czego potrzebuje dziś moja rodzina? Jakie ma pragnienia moje dziecko? Czego ja pragnę? I w tej perspektywie zweryfikowac postawę, a może i używaną metodę.
Aby wysłuchać siebie, własne dziecko, małżonka, bardziej niż autora książki. By nie wybrać strategii kosztem relacji.
No to teraz z czystym sercem mogę napisać o metodach :-)
Dla przypomnienia;
OPOL (One Person One Language) to strategia, zwana też STRATEGIĄ OSOBY w
której każdy z rodziców posługuje się w kontakcie z dzieckiem swoim
językiem. Np. mama mówi po polsku, tata po francusku, jak jest w naszym
przypadku, czy tata mówi po polsku, mama po angielsku, etc.
ML@H (Minority Language at Home) Według tej metody język mniejszościowy jest językiem domowym czy raczej językiem kręgu rodzinnego. Metoda ta proponuje dość dużo elastyczności można zastosować przy
niej równolegle STRATEGIĘ MIEJSCA; np mówimy po polsku razem tylko w
domu, a na zewnątrz po francusku, lub STRATEGIĘ CZASU - mówimy po
polsku podczas wakacji i w weekendy
W dalszym tekście dla przejrzystości będę używała tylko skrótów.
Obie strategie OPOL i ML@H wspierają wychowanie dwujęzyczne i wymagają często zaangażowania ze strony obu rodziców. Zaangażowanie to opiera się na decyzji podjęcia wysiłku, aby umożliwić dziecku nabycie dwóch lub więcej języków.
Oczywiście w stosowaniu obu strategii dobra wola zamieszanych w proces
osób jest podstawą wszystkiego, podobnie jak zresztą w całym zjawisku
dwujęzyczności. Trudno zmusić do komunikacji osobę, która nie ma na to
ochoty. Można natomiast ją do tego zachęcić, zmotywować, rozbudzić
pragnienie, obudzić wolę.
W przypadku OPOL wysiłek ten będzie polegał na uwadze, aby konsekwentnie mówić do dziecka tylko w swoim (lub wybranym) języku, aby starannie oddzielać języki, często będzie to też wysiłek emocjonalny polegający na akceptacji faktu, że nie rozumie się tego, co druga strona dziecku komunikuje.
Ważne jest jednak, aby pomimo przeżywanych trudów rodzice komunikowali dziecku także radość z przekazywania języka, satysfakcję z jego znajomości, wspaniałość dobrej komunikacji... Aby ten proces był nacechowany pozytywnie!
Metoda ML@H natomiast wiąże się z podjęciem trudu nauczenia języka mniejszościowego przez rodzica kraju zamieszkania, a więc dla uczącego się rodzica: wysiłkiem intelektualnym, fizycznym (podróże do Polski, kursy, lekcje, etc), emocjonalnym, gdy trzeba przekroczyć własne bariery, stanąć na słabszej pozycji...
W przypadku ML@H, rodzic języka dominujacego musi wykonać ten krok w
kierunku języka mniejszościowego i nie zawsze jest to łatwe, czesto mimo
dobrej woli! A więc w grę wchodzą jeszcze czas, obecność w domu,
zdolności lingwistyczne, pobyty w Polsce, różnice strukturalne i
fonetyczne pomiędzy oboma językami, itd.
Rodzic uczący, przekazujący własny język musi natomiast podjąć trud cierpliwości, wytrwałości, motywacji innych, i też niejako przyjęcia i akceptacji komunikacyjnej niedoskonałości małżonka.
Nie jest możliwe całkowite rowdzielenie dwóch metod i stosowanie jednej nie wyklucza używania drugiej. Przykładowo domownicy mogą rozmawiać po polsku w domu (ML@H), a już na zewnatrz mama wzraca się do dziecka po polsku, a tata po angielsku (OPOL). Albo rodzice zwracają się do dzieci każde w swoim języku, a język mniejszościowy czynią językiem pary małżeńskiej, tak jak pisała o tym Aneta.
Ważne jest, aby podkreslić iż stosowanie języka mniejszościowego w domu nie eliminuje metody OPOL, tylko najczęściej ją nieznacznie redukuje. Pozwala to na zachowanie korzyści wynikających z OPOL (przekazanie prawidłowej wymowy, systemu gramatycznego, identyfikowanie języka z jednym rodzicem, itd) oraz benefisów płynących z ML@H, głównie chodzi to u wzmocnienie języka mniejszościowego i wsparcie rodzica, który go przekazuje. Wsprcie to ma ogromne znaczenie, gdyz może zapobiec zaniknięciu języka słabszego i burn-out (wypaleniu przecież prawie zawodowemu!!) rodzica .
Jedno jest pewne,
nie istnieje jedyna idealna metoda dla wszystkich rodzin. Każda rodzina powinna wybrać tę, która najbardziej jej odpowiada ze względu na potrzeby i możliwości wszystkich członków, a najczęściej jest to konfiguracja różnych metod i strategii.
Dla tych, którzy zainteresowani są
wprowadzeniem strategii ML@H, kilka refleksji na ten temat:
Na pewno włączenie strategii ML@H musi być poprzedzone kilkoma spełnionymi warunkami, a więc
- dobra wola rodzica języka dominujacego
- zadowalający poziom języka mniejszościowego u tego rodzica - piszę zadowalający, a nie bardzo dobry, gdyż mam przekonanie, że przy takim poziomie można zaczynać komunikować się w miarę skutecznie, a poziom w trakcie ćwiczenia będzie prawdopodobnie stale wzrastał. Można się też pokusić o stwierdzenie, że poziom języka polskiego u rodzica obcego pochodzenia na początku może być także podstawowy, rodzic może w ten sposób uczyć się z rodziną.
- w takim przypadku wspólna komunikacja początkowo może dotyczyć prostych sfer życia codziennego, a stopniowo poziom jej trudności może wzrastać. Pozostałe, ważne tematy mogą być omawiane czasowo w języku najlepiej opanowanym przez członków rodziny, przy czym każdy z rodziców może się zwracać do dziecka w swoim języku.
- w przypadku niedoskonalej znajomosci jezyka mniejszosciowego przez rodzica kraju zamieszkania, jako cel obierana jest raczej motywacja dziecka, waloryzowanie drugiego języka, faworyzowanie kodu a nie nauka gramatyki, czy wymowy
- w takim przypadku interesującym podejsciem może byc komunikacja w jezyku mniejszosciowym pomiedzy rodzicami, przy czym kazdy rodzic pozostaje przy swoim jezyku (OPOL) mowiac do dzieci
- ważne jest dobre, pozytywne nastawienie wszystkich, traktowanie tej metody jako zabawy, rozrywki, "funu", dla dzieci, a może i "szpanu" dla nastolatków: Super! W niedzielę mówimy po niemiecku! jak o tym pisała u Anety Olga
-
ML@H (z ang. język mniejszościowy w domu) nie oznacza tylko używania języka mniejszościowego w zamknięciu i izolacji, w przysłowiowych czterech ścianach, nazwa ta dotyczy moim zdaniem skrotu myslowego, przywoluje bowiem raczej
krag rodzinny. Oznacza to, ze w tej sytuacji, kategoria "dom" bardzo sie
rozszerza i mozna poslugiwac sie jezykiem mniejszosciowym Z RODZINĄ
takze w restauracji, na spacerze; czy basenie.
- bardzo istotny jest szacunek dla uczuć i pragnień innych członków rodziny, razem ustalamy kiedy, co i jak według chęci i potrzeb wszystkich , o tym podmiotowym aspekcie ML@H pisze Ela
- tutaj chciałabym podkreslić fakt, iż jest to bardzo ważna strategia, kiedy sytuacja wymaga elastyczności.
- jeżli tylko członkowie rodziy tego sobie życzą i mają takie możliwości
warto kontynuowac metode ML@H mimo niedoskonalosci, zawsze to jakis przyczynek w waznej sprawie dwujezycznosci naszych dzieci!