środa, 24 lutego 2016

Rozwiń skrzydła z językiem polskim!




W tych dniach obchodzimy Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Jest to wyjątkowa okazja pokreślenia wagi naszego języka ojczystego, oraz bogactw płynących ze znajomości języka polskiego na emigracji, korzyści dwujęzyczności i wielojęzyczności. Jako Dzieci dwujęzyczne - miejsce wsparcia dla dzieci dwujęzycznych i ich rodzin przyłączamy się do promocji akcji Rozwiń Skrzydła z Językiem Polskim Polskich Szkół Internetowych Libratus:

Naukowcy biją na alarm - blisko połowa z ponad 6 tysięcy języków świata jest zagrożona zanikiem w ciągu 2-3 pokoleń! Dane UNESCO pokazują, że 80% mieszkańców Ziemi używa tylko 83 języków. Dbanie o mowę ojczystą jest szczególnie ważne dzisiaj, kiedy coraz więcej dzieci jest wychowywanych na obywateli świata, którzy płynnie posługują się kilkoma językami. Warto pamiętać, że to jednak język ojczysty ma na nas największy wpływ. To w nim przez całe życie myślimy i śnimy. Nic więc dziwnego, że UNESCO zdecydowało się ustanowić święto, które ma przypominać o wadze mowy ojczystej. W tym roku już po raz 16 będziemy obchodzić Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. O czym warto pamiętać w tym szczególnym dniu?
Język nie jest tylko narzędziem służącym do komunikacji. Każdy dialekt przechowuje dziedzictwo i kształtuje wyjątkowy obraz świata osób, które się nim posługują. Jest unikalnym wyrazem rzeczywistości, którą współtworzy. Każdy język jest wyjątkowy i potrafi wyrazić pojęcia właściwe tylko sobie - takie, których nie oddaje żaden inny dialekt. Nie bez powodu Anglicy mają trzy słowa na określenie mgły, a Eskimosi kilkadziesiąt zwrotów opisujących śnieg. Co więcej, większość języków zawiera wyrażenia, których nie sposób przetłumaczyć. Na przykład Niemcy używają słowa waldeinsamkeit, odwołujące się do uczucia, którego doznajemy spacerując samotnie w lesie. Z kolei posługując się hiszpańskim wyrażeniem friolero opisujemy osobę, która wyjątkowo źle znosi zimne temperatury.
A co z polszczyzną? Niektórzy uważają ją za jeden z najtrudniejszych języków świata, jednak mimo tego szacuje się, że obecnie uczy się go około 10 000 obcokrajowców. W kraju coraz więcej inicjatyw przyłącza się do obchodów Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego. Kampania „Język polski jest Ą Ę” namawiała do używania znaków diakrytycznych w piśmie. „Ojczysty – dodaj do ulubionych” już od kilku lat promuje dbałość o poprawną polszczyznę. „Mamo, tato, chce mówić po Polsku!” pokazuje, jak ważne jest, by dzieci dorastające na emigracji, dla których często polski nie jest mową ojczystą, nie traciły kontaktu z językiem swoich rodziców.
Tę myśl kontynuuje Fundacja Edukacji Polonijnej, która zainicjowała akcję „Rozwiń skrzydła z językiem polskim”, wskazującą na korzyści płynące z dwujęzyczności oraz zachęcająca do nauki języka polskiego dzieci przybywających na emigracji. Ma ona na celu pokazanie, jak wiele dobrego może wnieść nauka języka ojczystego, zarówno w kontaktach z rodziną, jak i w przyszłej karierze zawodowej. Język rozwija horyzonty, daje możliwość wyboru i  szansę na lepszą przyszłość, dlatego też tak ważne jest, aby rodzice przekazywali go swoim dzieciom, gdyż język to jeden z najpiękniejszych prezentów, jakie można dostać w spadku.





Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego obchodzimy 21 lutego. Data została wybrana nieprzypadkowo. W 1952 roku w Dhaka, obecnej stolicy Bangladeszu, która wówczas wraz z Bengalem Wschodnim należało wówczas do Pakistanu doszło do demonstracji. Uczestnicy manifestacji domagali się uznania bengalskiego za jeden z języków urzędowych. Demonstracje były krwawo tłumione przez wojsko i policję, wskutek czego doszło do zamordowania pięciu studentów. W 1956 rząd nadał bengalskiemu status języka urzędowego.
Każdego roku Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego przypomina o tym, jak ważne jest zachowanie językowej różnorodności świata. Ten dzień wydaje się szczególnie istotny dla licznego grona Polaków żyjących na emigracji – mieszkając poza ojczyzną, łatwo zaniedbać mowę ojczystą. Warto pamiętać o tym nie tylko 21 lutego, ale przez cały rok - pielęgnując naszą polszczyznę.




 

czwartek, 12 listopada 2015

Konferencja dla nauczycieli i rodziców dzieci dwujęzycznych w Belgii

Jesień przebiega u mnie pod znakiem dwujęzyczności, czyli tak jak lubię :)

Po konferencji w  Lyonie w połowie października oraz w Rzymie w ubiegły weekend, zbliża się wielkimi krokami konferecja w Belgii.



21 i 22 listopada spotkają się tam nauczyciele polonijni z krajów Beneluksu, a w sobotę (21 listopada) popołudniowe wykłady zostaną otwarte także dla rodziców.
Będe miała przyjemność mówić o relacji z dzieckiem dwujęzycznym oraz wsparciu psychologicznym dla rodziców dzieci dwujęzycznych.
Dr Elżbieta Ławczys poruszy natomiast ważne tematy związane z językiem.
Więcej informacji na temat konferencji znajdziece tutaj:  http://odnswp.pl/konferencja-metodyczna-nauczycieli-polonijnych-w-krajach-beneluksu/

 W imieniu organizatorów ODN Wspólnota Polska serdecznie zapraszam!

środa, 23 września 2015

Darmowe materiały do prowadzenia zajęć w grupach i w rodzinie - Kluby Tutusia

Dzisiaj przypominam i polecam materiały do zajęć z małymi dziećmi - w grupie lub w rodzinie. 
Materiały do 7 tematów rozdajemy, wraz z dr Elą Ławczys, za darmo, już ponad półtora roku wszystkim chętnym, którzy potrzebują takich pomocy. Materiały są przekazywane rodzicowi lub prowadzącemu daną grupę.
Grupy te, jeżeli sobie tego życzą, przyjmują nazwę KLUB TUTUSIAKluby te  to miejsca spotkań dla małych dzieci i ich rodziców przebywających poza granicami Polski. Jest to propozycja skierowana do najmłodszych, nieobjętych jeszcze programem szkolnym, 
lub nie mogących z różnych przyczyn uczęszczać do polskiej szkoły lub przedszkola na obczyźnie. W KLUBACH TUTUSIA mogą się spotykać rodzice/rodziny/mamy z małymi dziećmi lub mogą to być zajęcia prowadzone w jednej rodzinie dla rodzeństwa.
To nasze logo, ze słonikiem Tutusiem (rodem z "Zabaw Tutusia"):

W każdym scenariuszu znajdziecie:
1. ćwiczenia komunikacyjne: rozmowa, dialog;
2. zajęcia językowe – wprowadzenie do czytania – propagujemy wśród Klubów czytanie
sylabami;
3. zabawy ruchowe / piosenki;
4. zajęcia motoryczno/plastyczno/­językowe ;
5. zajęcia „kulturowe” – piosenki, tradycje, geografia i historia Polski w wydaniu dla
„maluszka – pieluszka i nieco starszego”;
6. zajęcia logorytmiczne/muzyczne;
7. spotkanie rodziców

Dodatkowo, chcemy się podzielić dobrą wiadomością - dopisałyśmy kilkanaście dodatkowych scenariuszy i całość jest już przygotowywana w wydawnictwie do druku! Cieszymy się bardzo. Będziemy też optować za e-bookiem, aby jak najwięcej rodziców i opiekunów dzieci dwujęzycznych mogło skorzystać.
Wszystkich klubów (spisanych) mamy już prawie 30 - niektóre działają prężnie, niektóre powoli rozkręcają się. Trzymamy kciuki szczególnie za te Kluby, których założycieli piszą nam, że ciężko, że zapał na początku był duży, a potem mało uczestników (no bo jednak trzeba coś robić;-)). To jest bardzo częsty początek - potem jest już tylko lepiej...!!!
Polecamy raz jeszcze 7 darmowych scenariuszy. oto ich tematy:
POZNAJMY SIĘ
WARZYWA
ZWIERZĘTA
ZABAWKI
INSTRUMENTY
MOJA RODZINA
RODZINA DALSZA
Patronem Klubów Tutusia jest wydawnictwo WIR, które przygotowało dla nas piękne tablice (na zdjęciu w tle):
 
 
Więcej informacji szczegółowych o Klubach Tutusia: Wszystkie, szczegółowe informacje tutaj.
  

środa, 8 lipca 2015

Dziecko wie jaką wartość ma jego drugi język

Zaparszam serdecznie do lektury wywiadu, jaki przeprowadziła ze mną Pani Danuta Świątek.
Ukazał się on niedawno na nowojorskim portalu Dobra Polska Szkoła.
Za niedługo część druga!

http://www.dobrapolskaszkola.com/2015/06/29/dziecko-wie-jaka-wartosc-ma-jego-drugi-jezyk/

autorka zdjęcia Jeanne Groues

czwartek, 25 czerwca 2015

Roczek (podwójny :)

Wczoraj minął rok od narodzin naszych maluszków.



Rok niezwykle intensywny, rok pełen pracy i zmęczenia, rok bardzo piękny.
Dla mnie ta rocznica, to okazja zatrzymania się i napisania kilku słów. Wczoraj hucznie świętowaliśmy, więc piszę dzisiaj.
Dla Samuela i Augustynka to także rok nowych odkryć, wielu nabytych umiejetności, rok zachwycania się światem.
Chłopcy przemierzają przestrzenie wzdłuż i wszerz, na czworaka, drepcząc przy meblach, w poszukiwaniu mocnych wrażeń. Ja przemierzam przestrzeń za nimi, próbując nie rozerwać się w prawo lub w lewo, gdy przyjdzie im ochota na nagłe rozdzielenie się. Czasami świadomie rezygnuję z przemieszczania się w celu na przykład ugotowania obiadu, otworzenia drzwi listonoszowi, napisania, lub przeczytania kilku słów. Wówczas muszę się liczyć z ewentualnością zdarzeń nadzwyczajnych  - spadających doniczek, rozłączonych kabli oraz zaprogramowania piekarnika.
Jednak ta aktywność przynosi dobre owoce, także językowe. Przy pomocy starszych braci i dzięki własnej ciekawości, chłopcy rozwijają się dobrze i zaczynają wypowiadać pierwsze słowa.
Piszę o tym, gdyż rozwój językowy biźniąt może być bardziej skomplikowany niż rozwój innych dzieci. Chodzi tu głównie o potrzebę komunikacji, która często jest zaspokajana w bliźniaczej, symbiotycznej, samowystarczalnej diadzie, nie wykształca się więc mocna motywacja do rozwinięcia mowy. U nas diada pojawia się głównie na ustawianych zdjęciach, być może dzięki temu od pewnego czasu słyszymy:

MAMA
TATA
AMAM (jeść)
DA (daj)
TAK (Samuel)
NIE (Augustyn)
ADO (auto)
KAKA (książka)

Postaram się co jakiś czas napisac choć kilka słów na temat rozwoju mowy naszych dwujęzycznych bliźniaków.
A już  za kilka dni na miedzynarodowej konferencji w Tours zostaną przedstawione przez dr Ewę Haman, dr Lize - Marię Muller et dr Shule Chiat badania na temat dwujęzycznych bliźniąt. Nie mogę się doczekać i liczę na relację Justyny Renateau, która na tej konferencji także zaprezentuje wyniki swoich badań odnośnie dzieci polsko - francuskich.

poniedziałek, 18 maja 2015

Badania dzieci dwujęzycznych w Paryżu i okolicach

Serdecznie zapraszam do udziału w badaniach polsko francuskich dzieci dwujęzycznych prowadzonych przez Panią Justynę Reneteau na Uniwersytecie Paris 8.
Badania mają prosty charakter, a ich celem jest lepsze poznanie rozwoju językowego dzieci polsko francuskich oraz wykonanie narzędzia do ich badania. Jest to niezwykle ważne przedsięwzięcie, jeżeli chodzi o dwujęzyczność naszych dzieci.
Goraco zachęcam Was do pomocy w tych badaniach!




Pani Justyna pisze:
" Badanie naukowe dotyczące dwujęzycznosci trwa do końca czerwca 2015 roku i pozwoli na lepszą i szybszą diagnozę dzieci pochodzenia polskiego. Pragniemy przebadać jak największą liczbę dzieci, w związku z tym bardzo ważne jest dotarcie nie tylko do rodziców, których dzieci mogą mieć jakieś problemy językowe, ale też do rodziców, którzy pragną wiedzieć więcej na temat dwujęzyczności. 
Zapraszamy do udzialu! Jak nie ty to kto?"

wiecej informacji znajdziecie na stronie : http://polak-test.jimdo.com/



poniedziałek, 4 maja 2015

Oferta na wakacje - Obóz językowy dla dzieci dwujęzycznych "Z językiem polskim na małopolskiej wsi"

Z ogromną przyjemnością dzielę się z Wami informacją na temat obozu językowego dla dzieci dwujęzycznych organizowanego tego lata na Małopolsce.
Jest to bardzo interesująca oferta dla rodziców pragnących połączyć atrakcyjny wypoczynek z rozwijaniem języka polskiego u swoich dzieci. To wszystko w towarzystwie innych rodzin dwujęzycznych!

Osobiście, będę miała okazję uczestniczyć w obozie lipcowym: Zostałam poproszona przez dr Elżbietę Ławczys i mgr Małgorzatę Śliwę o poprowadzenie zajęć dla rodziców w czasie tego turnusu. W imieniu organizatorów zapraszam serdecznie!

A oto opis przedsięwzięcia:



"Z JĘZYKIEM POLSKIM NA MAŁOPOLSKIEJ WSI"

TURNUSY WAKACYJNE DLA DZIECI DWUJĘZYCZNYCH 
(z rodzinami/rodzicem/opiekunem) 

Cel: wsparcie języka polskiego u dwujęzycznych dzieci w wieku przedszkolnym – poszerzanie kompetencji językowych w zabawie i codziennym użyciu języka.
Opieka merytoryczna: dr Elżbieta Ławczys (logopeda, językoznawca, nauczyciel języka polskiego jako obcego; prowadzi blog: www.dwujezycznosc.blogspot.com).
Prowadzenie zajęć: dr Elżbieta Ławczys  oraz mgr Małgorzata Śliwa (polonista, logopeda).
Możliwość umówienia się na indywidualne konsultacje logopedyczne i językoznawcze.
dr Faustyna Mounis (pierwszy turnus)
Termin:
pierwszy turnus: 20 - 29 lipca 2015 r.
drugi turnus: 17 - 26 sierpnia 2015 r.
Wiek dzieci: małe dzieci do około 7 roku życia.
Turnus przeprowadzony zostanie w spokojnym i przyjaznym dla dzieci otoczeniu gospodarstwa agroturystycznego „Pod Gruszą”  niedaleko Wieliczki i Dobczyc 

Język polski będzie towarzyszył uczestnikom podczas warsztatów językowych oraz różnorodnych przyjemnych zajęć w gospodarstwie i jego otoczeniu, na wycieczkach bliższych i dalszych. Ważnym celem turnusu jest też integracja rodzin dzieci dwujęzycznych, dzielenie się doświadczeniami, wspieranie rodziców w podejmowaniu samodzielnych działań nakierowanych na naukę języka polskiego w krajach osiedlenia.
Planowane są zorganizowane grupowe zajęcia dla dzieci wraz z rodzicami:
  • przed południem: zabawy grupowe (również zabawy wprowadzające do nauki czytania), zajęcia nawiązujące do kultury, tradycji i zwyczajów polskich;
  • popołudniami zorganizowane zajęcia i atrakcje w gospodarstwie i w plenerze: gospodarstwo agroturystyczne przystosowane jest do przyjmowania dzieci – znajduje się tam ogród, boisko, sad, staw z rybami, zwierzęta gospodarskie, koniki, las, pasieka; Planowane są (w zależności od sił i zainteresowań uczestników) warsztaty pieczenia chleba, wycieczka do tartaku, wycieczka nad rzekę (pierwsza klasa czystości wód), wizyta u kowala, spotkanie z artystą ludowym, przejażdżka na konikach, zwiedzanie miejscowych atrakcji (zabytkowego drewnianego kościoła, starej cegielni, szukanie legendarnego grzyba miłosnego), wycieczki do Krakowa (Wawelskie Wzgórze i Smocza Jama, rejs statkiem po Wiśle), Wieliczki (Bajkowa Kraina Solilandia w Kopalni Soli), Dobczyc (zamek, skansen, zalew, najlepsze w regionie lody). Każdego dnia dzieci wraz z opiekunem (przy wskazówkach prowadzącego) prowadzić będą dziennik wydarzeń/pamiętnik, zapisujący przygody i wydarzenia dnia. Na każdy dzień zaplanowane zostało „wieczorne spotkanie z językiem”: teatrzyki, opowieści, wspólne lub indywidualne czytanie bajek, wspólne oglądanie i opowiadanie bajek (dvd), słuchanie bajek (audiobooki). Planowane wspólne „kręcenie filmu” po polsku! Konkursy z miłymi nagrodami!
  • krótkie spotkania rodziców (dzieci będą miały w tym czasie zapewnioną opiekę) – dzielenie się refleksjami.

Dzieci będą mogły atrakcyjnie spędzić czas z osobami polskojęzycznymi, poznają dzieci dwujęzyczne mówiące po polsku, natomiast rodzice dostaną rzetelną wiedzę, jak wspierać harmonijny rozwój języka polskiego u swoich dwujęzycznych pociech. Podczas obozu będzie również możliwość zapoznania się z ofertą wydawnictw w zakresie najciekawszych autorów polskich dla dzieci.

Więcej informacji na temat warunków i przebiegu obozu znajdziecie na blogu dr Eli Ławczys w poście Obóz językowy

sobota, 2 maja 2015

A ja jestem Polak mały. Moim krajem jest świat cały!

Dzisiaj obchodzimy święto Polonii i Polaków za granicą. Drugiego maja to także Dzień Flagi Polskiej. Dobra okazja, aby napisać kilka słów o zawartości naszej biblioteczki.


Od pewnego już czasu bardzo przyjemnie spędzamy czas w towarzystwie książeczki Elizy Piotrowskiej pod tytułem A ja jestem Polak mały. Moim krajem jest świat cały. W swoim całokształcie książka ta interesuje bardzo Gabrysia, Leopold lubi jak opowiadamy, co dzieje się na kolorowych obrazkach.
Jej ogromnym atutem jest przybliżenie dziecku ważnych pojęć związanych z tematem ojczyzny, a także życia na emigracji. Książeczka napisana jest sposób twórczy i dowcipny, wraz z dziećmi odkrywamy co to jest kraj, patriotyzm, historia, bagaż doświadczeń...
Niełatwo przybliżyć dziecku tak abstrakcyjne pojęcia, tym bardziej biję więc brawa w kierunku autorki.
My oprócz dyskusji na te wszytkie trudne tematy, często śmiejemy się do rozpuku :) Obok edukacji jest więc też i miejsce na dobrą zabawę!



A to jedna z moich ulubionych stron: Uważam, że jest po prostu świetna.



A dodatkowo: dla tych, którzy jeszcze nie znają - film dla najmłodszych o polskich symbolach narodowych. Do oglądania i przyswajania!


niedziela, 12 kwietnia 2015

Cud w opactwie Ouye

„Istnieje mapa bez krańców świata – są na niej wszystkie kontynenty, miasteczka i wsie, ale jako że zawieruszyła się w bibliotecznym dziale baśni, nabyła magicznych cech: jeśli się na niej stanie, potrafi porwać ze sobą w najbardziej odległe miejsce.
Byli tacy, którzy próbowali przedostać się mapą na skróty na Wielką Rafę Koralową u brzegów Australii,na szczyty Himalajów, a nawet do sklepu obuwniczego dwie przecznice dalej. Te próby jednak kończyły się fiaskiem, bo żaden ze śmiałków nie odkrył, że na wyprawę mogą wybrać się tylko dzieci. Czternastoletnia Ala i jej ośmioletnia siostra Karina poznały także inny sekret mapy – nie da się nią podróżować w pojedynkę. Dziewczynki dobrze wiedzą, że trzeba razem usiąść na wygniecionym papierze i mocno złapać się za ręce i dopiero wtedy otworzy się przed nimi droga. Dokąd tym razem? Jak zwykle tam, gdzie ktoś na tę dwójkę będzie czekał. Tak jak tutaj.”

Wszystko zdarzyło się tak szybko, że Ala i Karina nie zdążyły nawet mrugnąć okiem. Siedziały teraz pod wielkim dębem na skraju leśniej ścieżki, przed nimi roztaczała się piękna polana, na której falowały łany zbóż. Z daleka wyglądało to, jak niespokojne jezioro, tylko z bliska można było odróżnić pojedyncze kłosy. Nie były najwyrazniej tutaj jedynymi goścmi. Obok dębu znajdowała się ławeczka, na której właśnie teraz spoczęły. Ala, siedząc, dotykała ziemi, ale nożki Kariny dyndały sobie w powietrzu, wydając ciche SZU SZU.
Poczekaj, a może to wcale nie nogi Karinki, to dąb tak szumiał i nęcił, aby go posłuchać, bo ten kilkuset letni dąb miał wiele do powiedzenia...
SZszszsz.....SZszsz...Szszsz....





PAC!
Dziewczynki nagle otworzyły oczy, przy tym szumiącym sąsiedzie chyba się im na chwilę zdrzemnęło. Nic dziwnego, podróże z mapą sa zwykle męczące, a ta trwała wyjątkowo długo.
PAC!
Nadstawiły uszu. Co to może być?

PAC!
Oprócz szumu drzewa, które teraz wydało się im dziwnie mniejsze, rozlegało się to dziwne PAC!
Ach, to ta Pani obok, przy rzeczce, ale co ona robi? Dlaczego na kolanach, tak śmiesznie ubrana i wali jakimś płótnem w wodę! Ala już słyszała, że we Francji czasem ludzie są wyjątkowi, ale żeby aż tak? Już chciała podzielić się swoją refleksją z Karinką, kiedy rozdziawiła szeroko buzię ze zdziwienia. Co się stało z moją młodszą siostrą??? Karina, siedziała obok na trawie, ale jak nie Karina!
Co to za dziwna sukienka? I te sploty włosów? Gdzie dżinsy i trampki? 

Nagle dziewczynki usłyszały wołanie:
Panienki! Panienki!!! Król jedzie, a one jeszcze niegotowe!

Nie, no tego już za dużo, pomyślała Ala. Nie dość, że w tej Francji śmiesznie się ubierają, to mają jeszcze dodatkowo jakieś przestarzałe wyrażenia...Jaki król? Królik może, hi hi? Wszyscy wiedzą, że w tym państwie króli nie ma już od dwustu lat.

Wołanie nie ustepowało, wręcz przeciwnie stawało się coraz bardziej natarczywe. Ala postanowiła zbadać sprawę, wstała więc z ziemi, a raczej próbowała wstać, gdyż: O Zgrozo! potknęła się o coś, co przypominało odziewek jej siostry, machinalnie dotknęła ręką włosów. Sploty! O jeny...a gdy juz zobaczyła orszak królewski zbliżający się do dębu zrozumiała, że razem z Karinka znalazły się w beznadziejny sposób w jakiejś innej epoce.

Karinka nie wydawała sobie robić z tej całej afery najmniejszego problemu. Tańczyła w tej sukience i śmiała się, gdy giermkowie (bo to chyba byli oni) coś jej tam przygadywali.
Ala nie miała czasu się nad tym wszystkim zastanowić, gdyż na dziedziniec ich obozu zaczęły wpadać oszalałe psy, a zaraz za nimi wjechał orszak. No tak, nie da się ukryć. Króla. Najprawdziwszego.

Karinka była jak w siódmym niebie. Ale szczęście! Zobaczyć króla. A jak ten król zbliża się prosto do Ciebie i mówi "Zpraszamy na ucztę" to serce pęka dosłownie z zachwytu.

Uczta była tak pełna przepychu, że trudno to opisać. Dziewczynki zajadały się wszystkim, a najbardziej podobało im się to, że pokarmy spożywano rękoma i w ogóle nie trzeba było się martwić o to, co wypada, a co nie. W tej epoce było jakoś prościej. Ludzie rozmawiali ze sobą bez krygowania się, nikt się ich nie pytał, co tutaj robiły, skąd pochodziły. Ali zaczęło się to wszystko nawet podobać. I ten błysk szczęścia w oczach Karinki...

Minęło kilka dni, siostry zdążyły już poznać większość dworzan i nawet grać kilka razy z królem w warcaby. Czuły się prawie jak u siebie w tym średniowicznym borze. Nie musiały nawet tęsknić za domem. I wtedy wydarzyło się coś niespodziewanego.

Tego dnia o świecie król wraz ze swoją świtą pojechał na polowanie. Wszyscy z niecierpliwością oczekiwali jego powrotu. Polowanie znaczyło bowiem późniejsze biesiadowanie. A łakomczuchów w obozie króla nie brakowało.

Minął cały dzień, powoli zaczął zapadać zmierzch, a na drodze nikogo nie widać...
Nagle PATATAJ! PATATAJ! Słychać wracające konie, ale ten powrót jakiś niespokojny, jakiś nerwowy. Gdzie jest król? Nie ma? Zaginął? W puszczy?
Zrozpaczony lud pada na kolana, pociaga za sobą Alę i Karinkę. Rozlegają się gorące modły, popłakiwania, pieśni błagalne do Boga. A w Ali coś pęka. Ten król, do którego sią tak przywiązała ma tak po prostu zniknąć, odejść, zostawić je z Karinką same? Karinka płacze tuż obok, serce Ali sie buntuje, wrze, nie zgadza się! Już chce się podnieść, już iść gdzieś prosto przed siebie, w nieznane, uciec.

Kiedy nagle rozlega się krzyk. JEST! To król, na koniu, wraca do swej łowieckiej osady. Tak, odnalazł drogę, nie zabili go rozbójnicy, ani nie zagryzły dzikie zwierzęta. Modlił się do Najświętszej Panienki i został wysłuchany. I wtedy, w momencie strachu i zwątpienia postanowił, że jesli przeżyje, wybuduje na tym miejscu opactwo.

SZszsz...SZszsz...Szszsz...
Ala otwiera oczy, Karinka siedzi obok niej, wielki dąb szumi. Wzrok Ali przyciąga po lewej stronie ogromna budowla. Opactwo Notre Dame de l'Ouye - czyta zbliżajć się.
Ala przymyka lekko oczy, chwyta Karinkę za rekę, łany zbóż falują, a w jej sercu rodzi się pewność, że nie ma rzeczy niemożliwych....





Opowieść ta powstała w ramach projektu BAJKI TYSIĄCA I JEDNEJ POLKI Klubu Polki na Obczyźnie.
Jest ona dedykowana Ali i Karince, które dzięki temu projektowi mogą zwiedzić świat.







wtorek, 31 marca 2015

Ankieta na temat wychowania dwu i wielojęzycznego

Wszystkich chętnych zapraszam do pomocy Pani Anny Krusberskiej i wypełnieniu ankiety na temat wychowania dwujęzycznego i wielojęzycznego. Wielokrotnie już wspólnie pomagaliśmy w przeprowadzaniu badań nad dwujęzycznością, pojawia się kolejna okazja!

Pani Ania jest studentką Uniwersytetu Śląskiego i przygotowuje pracę na temat  rozwoju umiejętności mowy u dziecka wychowywanego w środowisku bi- i multilingwalnym. 
Pisze: "Ankieta składa się z 23 pytań, głównie otwartych, ponieważ chcę dać swoim ankieterom jak największą swobodę w wypowiedzi. Liczę na ich bogate doświadczenie".

Osobom zainteresowanym podaję adres mailowy Pani Ani: anna.krusberska@gmail.com

poniedziałek, 30 marca 2015

Kwadrans dla dwujęzyczności

Dzisiaj chcę rozpocząć nowy cykl postów zatytułowanych KWADRANS DLA DWUJĘZYCZNOŚCI.



Jest to cykl dla wszystkich rdziców, ale szczególnie tych najbardziej zapracowanych, "zagonionych", z dużymi wymaganiami rodzinnymi lub życiowymi, dla rodziców, którzy pragną wspierać dwujęzyczność, ale którzy nie mogą poświecic temu zadaniu jednorazowo więcej niż właśnie kwadrans.

Naukowcy podają, że, aby dwujęzyczność wykształciła się w sposób pełny, należy, aby w języku mniejszościowym odbywało się około 30 procent interakcji językowych dziecka. Mieszkając za granicą, trudno nam czasem wywalczyć te 30 lub nawet 25 procent. I mimo, iż ostatnio spotkałam się z poglądem, że i przy mnejszej ilości komunikacji w języku mniejszościowym, już można stać się dwujęzycznym, czas ten jednak pozostaje znaczący. Często spotykam się z rodzicami, którzy wobec takiego wymagania, po prostu się poddają i reagują na zasadzie "wszystko lub nic".

Warto jest mówić do dziecka po polsku, nawet jeśli nie osiągamy tych magicznych 30 procent!
Jeżeli z jakichkolwiek względów nie możemy dziecku poświęcić wielu godzin jednorazowo, poświęcmy mu chociaż kwadrans!
Ziarno zostanie zasiane i wyda owoc, jestem o tym przekonana. A i wiadomo, jak mówi stare polskie przysłowie: ziarnko do ziarnka...

Do refleksji na ten temat zmusiła mnie nasza tymczasowa sytuacja. Oczywiście zawsze zwracam się do moich synków tylko po polsku, ale na co dzień bardzo brakuje mi czasu.  Narodziny bliźniąt to bardzo wymagający okres. Z pełnej dyspozycyjności dla straszych synków przeszłam w ciągu jednego dnia na " kochanie, za chwilkę" powtarzane co kilka minut proszącemu mnie o wspólną zabawę lub lekturę dziecku. Chłopcy byli przyzwyczajeni do tego, że spedzałam z nimi wiele czasu na wspólnych zajęciach, szybko zdałam sobie sprawę, że w obecnej konfiguracji rodzinnej przyszedł moment na zmiany. Musiałam te wiele godzin zastąpić czasem kilkoma minutami, kwadransem jakości. I tak kilka miesięcy temu postanowiłam, że każdmu dziecku codzinnie poświęcę pietnaście minut czasu, tylko dla niego, wolnych od prac domowych czy doglądania reszty rodzeństwa. Staram się, aby to były momenty bogate językowo i relacyjnie, takie ekspresowe naładowanie baterii.
Są dni, kiedy norma zostanie przekroczone, są też i takie, kiedy trudno nawet o ten cenny kwadrans....Życie...

Na szczęście naukowcy, orpórcz czasu ekspozycji językowej wymieniają także inne czynniki wpływająca na powodzenie wychowania dwujęzycznego.
Belgijska psycholingwistka Annick de Houwer zbadała, że na to czy dzieci przyswoją w sposób zadowalający dwa języki, jawiekszy wpływ mają dwa czynniki:
- przekonanie rodzica, że jego zachowanie językowe (mówienie do dziecka w danym języku, dzielenie się bogactwem kultury i literatury etc) bedzie mieć wpływ na zachowanie językowe dziecka. To znaczy, że dziecko nie stanie się dwujęzyczne tylko dzięki np oglądaniu bajek w danym języku czy słuchaniu konwersacji dorosłych
- pozytywne nastawienie do dwujęzyczności

W obecnej naszej sytuacji, postanowiłam szczególny nacisk położyć na drugi punkt. Ważne, aby czas, jaki dziecko spedza ze mną był bardzo pozytywny i dobrze sie mu kojarzył - ze mną, ale też z językiem polskim!

Zapraszam więc na nasze kwadranse, gdzie znajdziecie:
  • dobrą dawkę języka polskiego
  • w pozytywnej, motywującej atmosferze!
A na początek, w ramach naszego kwadransu, zapraszam do lektury Bliskości. Jak przez bliskość budować relację z malutkim dzieckiem i wspierać dwujęzyczność...


piątek, 13 marca 2015

Bliskość

Dziś rano Ela zmotywowała mnie do powrotów do pisania. Powrotów, ponieważ myślę, że bedzie ich kilka, w różnych aspektach, w różnych miejscach, mam nadzieję także na blogu. Mam nadzieję powrotów udanych...
Dziś w ramach naszego wspólnego cyklu Piątkowe Gadułeczki, chciałabym z Wami porozmawiać o bliskości.



Wiadomo, że język rodzi się w relacji, a relacja rodzi się W i Z bliskości. Nie można związać się z kimś, kto jest daleko. A nawet jesli to więzi te zostają dalekie, nadwyrężone i często pękają. Nie mam tu oczywiście na myśli dorosłych. Zapewne nie jestem jedyną osobą, która doświadcza piękności niektórych spotkań, jakie się nam tutaj w wirtaulnym świecie przydarzają. Kiedy mówię o konieczności bliskości do nawiązania relacji, myślę o dzieciach, które operują TU i TERAZ, światem realnym, konkretnym, który można dotknąć, włożyć do buzi, polizać, ścisnąć, zobaczyć jak wygląda, sprawdzić czy się dobrze trzyma, czy wytrzyma...
W takiej bliskości, obecności rodzi się mowa.

Dlaczego dziś o tym piszę?
Ponieważ ostatnio niewiele mam czasu dla każdego z moich dzieci osobno. Trudne to i muszę znajdować nowe rozwiązania i reanimować stare pomysły.
Niezależnie jednak od okoliczności, zawsze strałam się mieć czas na bliskość. Dla większych to całusy, przytulenie, łaskotki, zabawy z ciałem czy paluszkami, a dla najmłodszych - noszenie, przy sercu, przy twarzy, przy ustach...

Dlaczego piszę o noszeniu - w chuście, w nosidłach czy nosidełkach?
Dlatego, że noszenie wspiera bliskość, daje maluchowi poczucie bezpieczeństwa, buduje relację.
Dlatego, że to świetny sposób dla zapracowanego, zmęczonego rodzica, aby wspierać rozwój mowy swojego dziecka, dwujęzycznego par excellence, rodzica bliźniaków par excellence :)

Przy okazji noszenia:
- dziecko uczestniczy we wszystkich rozmowach i wypowiedziach rodzica (w naszym przypadku w dużym stopniu po polsku, gdyż tylko takiego języka używam w kontakcie ze straszakami). Oznacza to o wiele wiekszy kontakt z językiem, niż gdyby samotnie leżało na kocyku, czy siedziało w leżaczku),
-  rodzic o wiele częściej zwraca się do dziecka, komentuje co robi, tłumaczy, nazywa,
-  o wiele łatwiej i częściej nawiązywany jest pomiędzy dzieckiem i rodzicem kontakt wzrokowy, bardzo ważny element w procesie nawiązywania dialogu,
-  dziecko ma doskonałą pozycję do tego, aby obserwować ruch ust mówiącego, a nastepnie próbować go odtworzyć przez naśladowaniem
-  dziecko w naturalny sposób jest w centrum wielu sytuacji komunikacyjnych, uczy się jak wyglądają zachowania werbalne i niewerbalne uczestników dialogu
-  wiele z tych rzeczy dzieje się jakby "przy okazji", nie wymaga większego wysiłku, a rodzic mając wolne ręce może zająć się młodszym rodzeństwem, czytać, opowiadać, bawić się; w ten sposób maluch wciąż doświadcza "słownej kąpieli",
-  wszystko to odbywa się najczęściej w przyjemnej atmosferze bliskości i bezpieczeństwa, co jest bardzo ważne dla powodzenia procesu uczenia.

Postaram się wkrótce podać Wam więcej różnych pomysłów jak w prosty sposób wspierać rozwój mowy maluszka, lub maluszków.


piątek, 30 stycznia 2015

Bolek i Lolek wsrod Polek...i ich dzieci :)




Kochani, kto nie zna Bolka i Lolka, autorstwa W. Nehrebeckiego?

Tutaj są szydełkowi chlopcy wykonani przez Magdę Fou

Otoz nasi ponadczasowi bohaterowie wybieraja sie wlasnie w podroz dookola swiata i dzieki Polkom rozrzuconym po calym swiecie (Klub Polki Na Obczyznie)  zwiedza wszystkie kontynenty!


Dlaczego o tym pisze? Poniewaz za niedlugo zawitaja tez do nas, chlopcy niezmiernie sie ciesza, i jest to okazja do rozmow i opowiadan oraz nowych lektur! Bedziemy takze z Bolkiem i Lolkiem uczyc sie geografii i pisac po polsku (podroznicy wysylaja kartki do Tosi).
Pisze takze dlatego, ze cala ta podroz ma SENS. Jest nia towarzyszenie  jednemu z rysownikow do filmu "Wielka Podroz" Bolka i Lolka. Dlaczego? Popatrzcie na ten film:



Przy okazji tego przyjemnego wydarzenia chcemy wspomoc Pana Zbigniewa, album ze zdjeciami z calego przedsiewziecia oraz szydelkowe postaci na koniec akcji zostana poddane licytacji...
nasze poczynania mozecie sledzic na:
Facebooku Klub Polki Na Obczyznie
Instagramie Bolek i Lolek wśród Polek
Twitterze Podróż Bolka i Lolka

Mozecie takze przylaczyc sie do akcji! Rodzi sie wiele pomyslow pomocy Panu Zbyszkowi. Ziarnko do ziarnka...

czwartek, 6 listopada 2014

Samuel i Augustyn

Kiedyś przychodzi ta chwila, kiedy cuda się urzeczywistniają.
Nasz wydarzył się w pewne czerwcowe popołudnie, które ciepłym słońcem przytuliło dwie pary małych stópek. Cud namacalny, każdym milimetrem pachnących ciałek uświadamia światu ich istnienie, i nasz cały świat zaczyna wokół nich wirować. Letni wiatr głaszcze ich ciemne włoski i suszy kropelki mleka na policzkach, kolory październikowych liści karmią te jeszcze "nie wiadomo po kim" oczy, a jesienny deszcz uspokaja nie zawsze znane nam tęsknoty. Pory roku przychodzą jedna po drugiej, a chłopcy rosną pod dobrym okiem patrona ich narodzin Jana Chrzciciela...
Razem tylko i aż od czterech już długich miesięcy, pełnych nowych odkryć, wielu wzruszających gestów, niejednej pomocnej dłoni i życzliwego słowa, czasem lęków, często zmęczenia, zawsze szczęścia z łezką w oku...Taki jest nasz cud.
Już pierwsze uśmiechy, już A GA, A GU z usteczek, już czas, aby wrócić choć trochę do pisania o dzieciach dwujęzycznych, dla dzieci Waszych i moich, których w taki cudowny sposób podwoilśmy liczbę :)




Nie mogłam się powstrzymać, choć zwykle niewiele tu fotografii moich dzieci... :)
Autorem zdjęcia jest fotograf, nasza przyjaciółka Jeanne Groues

sobota, 21 czerwca 2014

Kluby Tutusia – pierwsze podsumowania.




W ten letni już czas przesyłamy pierwsze podsumowania i opinie z Klubów Tutusia, które nadesłaliście oraz odpowiedzi na Wasze pytania:

Czas rozpoczynania zajęć jest różnorodny: niektórzy spotykają się już, niektórzy planują rozpocząć w wakacje, niektórzy we wrześniu – nie jest to istotne, kto kiedy zaczyna! Każda grupa może rozpocząć spotkania w Klubach, kiedykolwiek, kiedy zbierze się grupa, kiedy znajdzie się sala, kiedy w końcu we własnym domu-rodzinie ustalimy wspólny czas zabaw po polsku.

Do prowadznia i założenia KLUBU TUTUSIA nie jest potrzebne, by ktoś prowadził blog. To spotkania rodziców z dziećmi, mam z dziećmi, blog nie jest istotny!

KLUBY TUTUSIA mają założoną swoją stronę na FB :
https://www.facebook.com/klubtutusia?ref=hl

Będziemy tam umieszczać informacje o naszej działalności, o tym co dzieje się u Was, w poszczególnych miejscach, klubach…
Prosimy o „bywanie” i „lubienie” i „komentowanie” i wpisywanie informacji „co u Was”, aby wiadomości o naszej działalności docierały do innych.
Prosimy bardzo więc o umieszcznie lub ustne promowanie tego, iż działacie pod naszymi auspicjami - jakies zdjęcia, maile, co się udało, jak wyszło itp ;-)

Pytacie „Kto może prowadzić klub?” – każdy rodzic – w domu z własnymi dziećmi lub w grupie znajomych rodziców gdzieś poza domem. Nie jest istotna ilość rodziców, mam, dzieci. Mamy informacje, iż nawet w domu rodzinnym z jednym, dwójką dzieci scenariusze się sprawdziły.

„Czy mogą do Klubów Tutusia mogą przyłączać się placówki: przedszkola i szkoły czy to tylko playgroups?” – oczywiście placówki mogą przyłączyć się do Klubów Tutusia, z tym, że należy pamiętać, iż w scenariuszach przez nas przygotowywanych nie realizujemy żadnych podstaw programowych.

„Czy za wpisanie do Klubu Tutusia pobiera się opłaty?” Kluby są zwykle prowadzone przez rodziców i są to z zasady organizacje nonlukratywne, my też na przyklad wykonujemy prace (organizacja i pisanie scenariuszy) w formie wolontariatu: choć nie nakładamy pod tym względem żadnych ram na innych. W Klubach przeważnie rodzice między sobą ustalają minimalne stawki - składki na materiały potrzebne do zajęć, wynajęcie sali, wspólne wyjścia i inne wydatki.

„Czy proponujemy materiały i książki?” – proponujemy scenariusze zajęć i kilka przykładowych pdf-ów przesłanych z wydawnictwa WIR. Jeśli jakiejś grupie odpowiada jakiś materiał musi zainwestować sama w zakup. Wydawnictwo Wir proponuje dla członków Klubów Tutusia zniżki na materiały.

„Czy przewidziane są jakieś zajęcia i ewentualnie materiały dla starszych dzieci? dla tych które umieją już czytać w innym niż polski języku? gry? zabawy? czy zostaje to w gestii osób organizujących zajęcia na miejscu?” – w kolejnych scenariuszach będziemy pamiętać o ewentualnych pomysłach na zabawy dla staszych dzieci. Ogólnie różnica polega na tym, iż tym dzieciom poleca się inną pracę nad podanym materiałem – wprowadzenie do czytania następuje nieco szybciej. Dzieci, które już czytają po polsku mogą ćwiczyć te umiejętności – piszą podpisy, zdania, dłuższe opowiadania, pomagają młodszym dzieciom. W scenariuszach będą pojawiać się wskazówki ale myślimy, iż same zadania muszą podpowiadać rodzice lub prowadzący, gdyż to oni znają najlepiej umiejętności dzieci!

„Co zrobić, kiedy nie ma polskich rodzin i mam w pobliżu?” - można założyć RODZINNY KLUB TUTUSIA – czyli prowadzić zajęcia z własnymi dziećmi (niezależnie od ilości) we własnym domu! Mamy głosy, iż takie scenariusz ebardzo poamgają w zabawach domowych!! To jedyne, co możemy poradzić w takiej sytuacji.

„Jak często mamy się spotykać?” – częstotliwość spotkan jest uzależniona od możliwości grupy. Każda spotyka się w innym rytmie i każda grupa inaczej rozplanowuje scenariusze – na jedne zajęcia, na kilka.

„Grupy z maleńkimi dziećmi – czy możemy jeden scenariusz prowadzić przez kilka zajęć?”– oczywiście!!!

„Więcej zabawy i kreatywnych zajęć dla dzieci” – dziękujemy za tę wskazówkę, uwzględnimy w kolejnych scenariuszach!

Pierwsze zajęcia – propozycja od Ewy i Alicji, iż powinniśmy mieć scenariusz, który wprowadza w świat TUTUSIA – przygotujemy taki scenariusz, a Alicję poprosimy o szczególny wkład :-)

Gadżety – miłe by były Tutusie bardziej „prawdziwe” przytulanki, czy pluszaki, niestety, jak na razie, nie mamy możliwości finansowych realizacji, gdyż wszystko, co robimy (Ela i Faustyna) jest pracą w ramach pomysłu wolontariatu…Może jednak uda się kiedyś coś więcej…? Na razie cieszymy się z patronatu wydawnictwa WIR i materiałów pdf, które oni nam udostępniają.

„Czy mamy jakieś zobowiazania wobec wydawnictwa, w razie jakbyśmy miały przestać kiedyś działać?” - nie ma żadnych zobowiązan, wobec nikogo (ew. nikła nitka wdzięczności;-) i promowanie korzyści wszelakich takich działań, obserwowanych u własnych dzieci, wśród innych rodziców ;-))

To pierwsze podsumowanie! Jeśli nie odpowiedziałyśmy na wszystkie pytania (w natłoku ich wszystkich) prosimy jeszcze raz o kontakt.

Z radością informujemy, iż mamy kolejnych chętnych do zakładania nowych Klubów Tutusia:
1. Polska Szkoła w Kent UK (odp. pani Monika)
2. Hildesheim; Niemcy/NIedersachsen (prow. Pani Katarzyna)
3. Oslo, Norwegia (prow. Pani Agnieszka)
4. Wschodni Londyn (prow. Nina)
5. Wschodni Londyn (prow. Pani Magdalena)
6. Hampshire, Basingstoke UK, (prow. Pani Agnieszka)

Powoli tworzy się więc piękna grupa KLUBÓW TUTUSIA!!!
Więcej informacji o ogólnych założeniach TU: http://dziecidwujezyczne.blogspot.fr/2014/06/hurra-zaczynamy.html

I jeszcze jedna rzecz: ze względu na nasze wyjatkowe, bliskie wydarzenia rodzinne :) nie będę w stanie przez jakiś czas odpowiadać na Wasze wiadomości, proszę, kontaktujcie się w tym czasie z Elą Ławczys: el.lawczys@gmail.com


Pozdrawiamy! Zapraszamy!!! To inicjatywa dla rodziców!!!

czwartek, 5 czerwca 2014

Hurra! Zaczynamy!

Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Ten ostatni czas przebiegł nam nad przygotowaniami do otwarcia Klubów Tutusia.
Dzisiaj możemy się z Wami podzielić nowiną, że właśnie rozpoczęlismy działalność!





Do tej pory zgłosiło się kilkanascie ochotników, rozsianych po całej Europie. 

Mamy otrzymały już pierwsze wskazówki oraz scenariusze zajęć.
Przygotowane materiały spotkały się z serdecznym przyjęciem :)

Więcej o Klubach Tutusia TUTAJ i TUTAJ


I witamy serdecznie wszystkich Klubowiczów:


Austria; Bruckl;, (prow. Asia)

Londyn, (południowy Londyn); (prow. Marta)

Londyn, (prow. Agnieszka)

Londyn, (północny Londyn); (prow. Magda)

Chatham UK, Anglia: (prow. Ewa)

 Francja Dourdan; (prow. Faustyna)

 Francja; Rouen - (prow. Joanna)

Francja; Poitiers, (prow. Asia)

Niemcy, okolice HALLE;: (prow. Ela)

Niemcy, Friedrichshafen (pogranicze Szwajcarii i Austrii) (prow. Justyna)

Niemcy; (prow. Agata)

Włochy; Mediolan, (prow. Katarzyna)

Włochy, Caserta, (prow. Alicja)

Południowe Włochy Salerno, (prow. Anna)

Irlandia Belmullet, co Mayo, (prow. Anna)

Zapraszamy innych zainteresowanych!
Zapisy trwają nadal!

środa, 30 kwietnia 2014

KLUBY TUTUSIA - szczegóły projektu

Niedawno wraz z Elą Ławczys zaprezentowałyśmy Wam  propozycję stworzenia grup dla małych dzieci dwujęzycznych oraz ich rodziców.
Propozycja ta spotkała się ze sporym zainteresowaniem. Cieszymy sie, że tylu rodziców chce wspierać język polski wśród ich dwujęzycznych dzieci!
Dzisiaj podajemy więcej szczegółów na temat KLUBÓW TUTUSIA  i ogolne zasady współpracy:




KLUBY  TUTUSIA  to miejsca spotkań dla małych dzieci i ich rodziców przebywających poza granicami Polski. Jest to propozycja skierowana do najmłodszych, nie objętych jeszcze programem szkolnym, lub nie mogących z różnych przyczyn uczęszczać do polskiej szkoły lub przedszkola na obczyźnie.

Celem klubów jest :
 wspieranie rozwoju języka polskiego;
 krzewienie polskiej kultury i tradycji w przyjemnej zabawowej i towarzyskiej atmosferze;
 miłe spędzenie czasu w towarzystwie rodaków;
 wzajemnie wspieranie się rodziców i rodzin;
 przygotowanie dzieci do nauki w szkole polskiej.

Uczestnicy:
 małe dzieci polskiego pochodzenia – ich wiek nie jest określony, gdyż rosną szybko, a przeważnie potem rodzice kontynuują spotkania; program dostosowany jest dla grupy mieszanej wiekowo;
 rodzice;
 rodzeństwo;
 goście.

Miejsce:
Miejsca spotkań zależą od możliwości rodziców i stowarzyszeń, mogą to być:
domy prywatne;
sale szkolne lub stowarzyszeniowe;
sale przyparafialne etc.

Program ogólny:
Program ogólny obejmuje najważniejsze punkty, które można modyfikować według potrzeb i możliwości:
1. ćwiczenia komunikacyjne: rozmowa, dialog;
2. zajęcia językowe – wprowadzenie do czytania – propagujemy wśród Klubów czytanie
sylabami;
3. zabawy ruchowe / piosenki;
4. zajęcia motoryczno-­plastyczno-­językowe ;
5. zajęcia „kulturowe” – piosenki, tradycje, geografia i historia Polski w wydaniu dla
„maluszka – pieluszka i nieco starszego”;
6. zajęcia logorytmiczne/muzyczne;
7. spotkanie rodziców

Program szczegółowy:
W programie szczegółowym będzie można znaleźć szczegółowe wskazówki dotyczące poszczególnych punktów, konkretne pomysły, niekiedy materiały lub ich źródła.
Najbardziej szczegółowo opisany będzie program wprowadzania do nauki czytania (wg. metody symultaniczno ­ sekwencyjnej).

Warunki uczestnictwa:
 przyjęcie nazwy i logo KLUB TUTUSIA i posługiwanie się nimi;
- przesyłanie do nas/dzielenie się/wymiana doświadczeń info o ciekawych , udanych pomysłach;
 organizacja regularnych zajęć dla dzieci i rodziców;
 korzystanie z głównych wytycznych programu (nie może to oczywiście hamować inwencji  własnej :)
- umieszczanie informacji o istnieniu takiego klubu (na blogach, FB, plakatach itp.
Profity:
- otrzymywanie gotowych programów;
- wsparcie „patrona” – wydawnictwa WIR – plakaty, informacje o klubie na stronach wydawnictwa WIR; zniżki (kupony rabatowe) na książki wydawnictwa; materiały dla dzieci (materiały do druku - do nauki i zabawy)
- możliwa współpraca z innymi KLUBAMI


Autorki i koordynatorki projektu i programów: dr Elżbieta Ławczys i dr Faustyna Mounis; 


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Dziecko na warsztat HISTORYCZNY - Maria Antonina pod Grunwaldem czyli nasza polsko - francuska historia....

Dziś kolejny wpis z cyklu Dziecka na Warsztat. Tym razem zajmujemy się HISTORIĄ.



Był to dla nas bardzo przyjemny warsztat, gdyż chyba w jako jedynym do tej pory, głównym elementem motywującym był Gabryś, a nie ja.
Pierwsze zainteresowania historyczne Gabrysia zaczęły się bardzo wcześnie. Pamiętam jak miał trzy i pół roku i przemierzaliśmy samochodem Polskę, Gabryś ze swojego czerwonego fotelika zalewał nas pytaniami odnośnie wojen, komunizmu, stanu wojennego. Wystarczyło, że raz wspomnieliśmy o tej części polskiej historii i już synek nie dawał nam spokoju, taki był ciekawy.

Od tego czasu Gabryś zaznajomił sie z kilkoma epokami historycznymi, od rycerskich do bardziej militarnych, bo oczywiście jak na chłopca przystało walki interesują go najbardziej.

Epoki te dotycza zarówno historii Polski, jak i historii Francji, gdyż staramy się wychowywać synków w dwóch kulturach i dwóch spuściznach narodowych. Jest to niesmowicie ważne, gdyż dziecko dwujęzyczne to nie tylko takie, które zna dwa języki, ale także takie, które korzysta w podwójnego dziedzictwa kulturowego, które ma świadomość bogactwa i różnorodności swoich korzeni, które je zna, docenia, wie o plusach i minusach historii, słabościach i zaletach narodu, z którego się wywodzi.
Ogromnie ważne jest także, aby dziecko dwujęzyczne potrafiło nadać sens swojej własnej historii, sens swojej dwukulturowej egzystencji, umieszczenie się w historii szerszej, historii powszechnej bardzo pomaga w poszukiwaniach tożsamościowych.

A jak to przebiega w praktyce?
Mieszkamy we Francji, więc nasycenie historią francuską naszej codzienności jest dość duże, natomiast poznawanie historii Polski wiąże się z wiekszym zaangażowaniem i wysiłkiem. Ale warto! Powiem nawet więcje, jest to konieczne, niezbędne.

Tym czym jest tradycja i historia pomogła nam zrozumieć świetna książeczka Elizy Piotorowskiej



W zdobywaniu pierwszych wiadomości na temat polskich symboli narodowych bardzo pomógł nam następujący film. Obaj chłopcy za nim przepadają.

A tutaj historia Polski w pigułce. Już dla straszych dzieci.



Gabriel zapytany czym chciałby się zająć w czasie warsztatu historycznego, na jednym wdechu odparł Grunwaldem i Marią Antoniną.
Wzięlismy więc Grunwald i Marię Antoninę w obroty i mimo dzielacych ich kilku wieków świetnie się razem w Władysławem Jagiełłą i Królową Francji bawiliśmy.
Te odległe wydarzenia łączy jedna subtelna nić, która ma swój węzeł w osobie Izabelii Czartoryskiej - zagadkę pozostawiam do rozwiązania wszystkim zainteresowanym pasjonatom ;) Dajcie znać jak Wam poszło!

Pod Grunwald wyrwaliśmy się wirtualnie dzieki zdjęciom, filmom i różnycm materiałom znalezionym głównie w internecie.








Żródło

Przeanalizowaliśmy genezę i przebeg bitwy posługując się encykopedią i mapkami.



Oglądneliśmy obraz Matejki



a na koniec przystąpiliśmy do produkcji własnego oręża.








Powstałe tarcze przed wycięciem.



Natomiast na spotkanie z Marią Antoniną...





 ....wyruszyliśmy do Wersalu







A tutaj taka mała migawka, w jaki sposób z chłopcami tworzymy naszą wspólną polsko-francuską historię i jak ją zapisujemy w dzienniczku wydarzeń.

i


Więcej o naszej historii utrwalonej dzięki dzienniczkowi możecie poczytać TUTAJ i TUTAJ.


A tak historycznie inspirują nas inne mamy