czwartek, 18 lipca 2013

Rozłąka i dzienniczek pocieszyciel


Nadeszły wakacje , a wraz z nimi wakacyjne rozjazdy.
Gabryś od kilku dni u dziadków, wypoczywa i hasa po ogrodzie z kuzynami. Jak on się nie mógł tego wyjazdu doczekać! Codziennie pytał czy to już niebawem...a ja cieszyłam się z jego radości, bo to ważne budować więzi z innymi.

A więc w tych ostatnich dniach Gabryś szczęśliwy, zabawiony, wyhasany. To dla niego bardzo dobre doświadczenie, ale jak to w życiu nic nie jest czarno-białe. Rozstania, w psychologii nazywane separacją, są w życiu nieuniknione i niezbędne do rozwoju. Trzeba się oddzielić, aby stać się odrębną osobą, związane z tym są radość, fascynacja otaczającym światem, ale też czasem lęk, tęsknota. No i wczoraj babcia mówi, że synek aczkolwiek dobrze się miewający już nie może się doczekać naszego weekendowego przyjazdu.
I na te słowa nagle coś mnie zaczyna rozbierać od środka, cisnąć w dołku, w gardle dławić chwilami, a szczególnie już gdy Leoś rankiem szuka nieustannie brata śpiącego w łóżku...Zastanawiam się czy wyjazd nie za wcześnie zorganizowany, potem się uspakajam, że to przecież podróż na prośbę synka, któy musiał się czuć do takiego wyzwania gotowy...Tęsknię normalnie, tęsknię!
Wlokę się, biegam, krzątam po domu dzisiaj i za każdym razem natykam się na pusty pokój Gabrysia...
Już trzy razy ten pokój wysprzątałam, co nie jest (niestety!) w mojej głębokiej naturze. Już telefon i skype był w użyciu, już post nawet na ten temat piszę :-)

I tak sprzątając natykam się na niebieski zeszyt, otwieram, to nasz dzienniczek sprzed roku!
Gabryś miał wówczas trzy i pół roku i po raz pierwszy wyjeżdżał na kilka dni do dziadków sam. Ten dzienniczek zrobilismy przed wyjazdem i czytaliśmy razem, żeby po obrazkach synek mógł sobie przypomieć teksty - łatwe i ważne.








                                                                                                                                     

Bardzo nam wtedy ten dzienniczek pomógł w rozłące, Gabrysiowi, bo sobie go przeglądał i mnie, bo byłam spokojniejsza, że ma jakąś konkretną reprezentację naszej emocjonalnej obecności i więzi. W ten sposób razem mogliśmy ten czas oddalenia dobrze wykorzytać. Bo przecież, jak już pisałam, w odpowiednim momencie separacja jest niezbędna do wzrastania, do tego, żeby dziecko stało się odrębną istotą, mogło budować relacje z innymi. Życie to przecież jedna wielka nauka spotkań i rozdzieleń z innymi osobami, powrotów. A umiejętność radzenia sobię z rozstaniami to jakiś wyznacznik naszego szczęścia...

I dzisiaj mi ten prosty dzienniczek pomógł bardzo, przypomiał mi to, co najważniejsze. Że nasze uczucia i relacje nie muszą się zmieniać wraz z odległoscią oraz to, że poczucie bycia szczęśliwym zależy w dużej mierze od sposobu, w jaki sobie radzimy z nieobecnością i rozłąką.
A jak ja będę spokojniejsza, to i Gabryś na pewno poczuje iż ma także prawo do bycia spokojnym i bezpiecznym, mimo iż z dala ode mnie... :-)



15 komentarzy:

  1. Bardzo pięknie i mądrze napisane. Niedługo się nam przyda. Dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyda się, pewnie nie raz, świetny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Kajko Roo! Milego wykorzystywania pomyslu :)

      Usuń
  3. No to już macie kilka stron do przesłania do mnie!! I macie piękny dzienniczek z wakacji w Polsce, z maja!!
    Zapraszam do mnie - przesyłajcie!! po wakacjach kolejne strony.
    Super!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, jakie trudne takie rozstania - myślę, że zwłaszcza dla rodziców ;-)
    U nas w tym roku był kolejny krok: chłopcy pojechali do Dziadków na DWA TYGODNIE. Ale wrócili bogatsi o nowe doświadczenia (np. tęsknoty za mamą - na co dzień nie mają okazji tego doświadczyć;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla rodzicow szczegolnie ;-) Wiec dzienniczek i rodzicom pomaga! Ala jak piszesz - taka tesknota potrafi wiele rzeczy pokazac. Byleby nie za dluga...:)!

      Usuń
  5. super pomysl z tymi dzienniczkami, jak w przyszlym roku Lilianka pojedzie do Babci i Dziadka, to tez taki zrobimy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz sie nie moge doczekac tego Liliankowego dzienniczka :) A jak minely corci wakacje w Pl?

      Usuń
  6. Fausyno! Dzielna i Mądra Mama z Ciebie wyrosła!! ;-)))))
    Wspieram serduchem.
    Dzienniczek piękna sprawa. U nas powstaje Dziękownik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Asiu, coz tu odpowiedziec na taki wpis? :-)
      Dziekuje?
      Kochana, juz umieram z ciekawosci co to jest ten Wasz Dziekownik... Mam nadzieje,ze o tym szybko napiszesz!

      Usuń
  7. Zapraszam po wyróżnienie:
    http://asiamipomyslowamama.blogspot.com/2013/07/wyroznienie-to-rozowe.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! A tutaj co odpowiedziec?
      Dziekuje podwojnie?
      :-)

      Usuń
  8. Idealne rozwiązanie na rozłąkę ....

    OdpowiedzUsuń