poniedziałek, 25 listopada 2013

Dziecko na warsztat KULINARNIE - Skarby w kuchni na emigracji

Dzisiaj kolejny etap zajęć z Dzieckiem na Warsztat. Tym razem u nas kulinarnie!
Więc będzie trochę o naszej kuchni - kuchni na emigracji, o jej skarbach, i o naszych skarbach :)




KUCHENNE REFLEKSJE EMIGRACYJNE

Któż z nas nie pokochał jakiegoś kraju przez jego kulinarną specjalność?
Kuchnia jest elementem kultury - w wymiarze rodzinnym, regionalnym, narodowym...
Te kulturę przekazuje się dzieciom, tęskni za nią, gdy daleko, jest się z niej dumnym, pokazuje, chwali.

Kuchnia na emigracji miewa się różnie.
Czasem jest wyeksponowana na jakimś proszonym przyjęciu i jest jej dobrze z komplementami gości. Czasem cierpi nostalgicznie z powodu braku jakiegoś centralnego składnika, a to biały ser nie o tej konsystencji, co w Polsce, a to doskwiera brak korzenia pietruszki...
Czasem jest terenem szoku kulturowego, bo jak tu z dnia na dzień przyzwyczaić się do spożywania różnych nieznanych substancji, a nawet żywych osobników (pozwolicie, że ze względu na wrażliwość niektórych, oszczędzę Wam zdjęć... :)

Ale z tymi wszystkimi doświadczeniami kuchnia na emigracji jest bogata!
W inne fortele, w inne pomysły, w inne sposoby przechytrzenia lodówki, żeby jednak sernik upiec bez polskiego sera, żeby pasztet po polsku zrobić, żeby chrzan sobie samemu w ogródku wyhodować, kiełbasę w beczce uwędzić przed świętami :)

Kuchnia na emigracji jest też bardzo gościnna. Zaprasza do siebie wiele lokalnych przepisów, wymienia się z nimi, plotkuje. Czasem łączy tworzy, coś innego. Kuchnia za granicą jest bowiem też bardzo kreatywna.

Jaka jest nasza kuchnia?
Polska? Francuska?
Razem z mężem Francuzem mieszkamy od kilku lat pod Paryżem.
Kuchnia nasza jest kosmopolitką. Przewija się w niej wiele francuskich przepisów klasycznych i współczesnych, na codzień mają one za współlokatora polskie zupy, racuchy, placki ziemniaczane, surówki, no i kaczkę pieczoną z jabłkami i majerankiem!
Ale nie tylko...

Uwielbiam dobrze jeść, uwielbiam, kiedy się je dobrze w mojej kuchni, w moim domu.
Z każdej podróży przywożę nowe przepisy, wcielam je z życie, wychwytuję w innych kulturach, przetwarzam, kreuję nowe...

Kiedyś pragnęłam zostać chemikiem, mąż często śmieje się ze mnie, że kuchnia to moje laboratorium gdzie tworzę swoje eksperymenty.
A dla mnie kuchnia to serce. Domu, rodziny, Polski. Całym sercem chciałabym przekazać moim chłopakom ten skarb.




KUCHENNE REALIZACJE

W świetle takiej wielokulturowej różnorodności zdecydowaliśmy się na coś uniwersalnego :)
Z ramach warsztatu więc SKARBY. Jest to przepis francuski, ale łatwy do zrealizowania - dla dwulatka i pięciolatka, międzynarodowy ze względu na składniki, dla rycerzy, księżniczek i innych poszukiwaczy skarbów z różnych krajów :)

Potrzebne skadniki:



Co robimy?

Obieramy jabłka i wydrążamy środki


Jabłko kładziemy na kawałku folii aluminiowej i wypełniamy czekoladą, posypujemy cynamone:
Wypełnienia mogą być różne, we Francji konfiturą z pigwy, kremem z kasztanów, w Polsce dżemem z wiśni etc...

  
 

Napełnione jabłka zawijamy folią, zostawiając na górze otwór... 


...który wypełnimy kruszonką, jeśli uczestnicy warsztatów nie zjedzą składników :)



Kruszonkę robimy mieszając mąkę, masło i cukier




Efekt końcowy :)
A teraz na pół godzinki do piekarnika!


Smacznego!




W grudniu zapraszamy na warsztaty świąteczne!

A tak kulinarnie zachwycają nas inne mamy z projektu:


DZIECKO NA WARSZTAT

39 komentarzy:

  1. Jej pyszności. Muszę zrobić to u nas. Uwielbiam takie połączenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. PYCHAAAAAAA!!!!
    sto lat tego nie robiłam - dzięki za przypomnienie :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. My robimy z miodem w środku! Ale ta kruszonka! Mniam trzeba spróbować:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie to napisałaś o domu i o kuchni. Zazroszczę takiego zamiłowania do pichcenia.
    Przepisu nie znałam u nas jabłka piecze się w całości ze skórą,
    zrobie z chłopakami, bo to świetna podwieczorkowa propozycja. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki :)
      Przepis na podwieczorek super, ostatnio robilam go nawet na podwieczorek urodzinowy dla bandy piratow, ktora miala szukac skarbu...znalezli i spalaszowali!

      Usuń
  5. o jejuniu jakie to musi być przepyszne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam czytac Twoj blog. Nawet o kuchni pieknie piszesz! I tak prawdziwie! Przepis wyprobujemy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Nino za te mile slowa...przychodza w dobrym momencie :) a przepis wybrobujcie, wiekowo w sam raz dla Twojej Zary!

      Usuń
  7. Ja robiłam takie zwykłe pieczone jabłka z konfiturą w środku, a u Was takie de luxe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, kurcze, jakie proste:) i ten zapach... aż tu czuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio? prze ocean? to sie nam naprawde udalo :) ale wiesz co? ja te Twoje golabki tez poczulam :)

      Usuń
  9. O faktycznie wydaje się być proste :). Na pewno spróbujemy, a na znikającą kruszonkę to chyba i u nas będziemy musieli uważać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas bylo glebokie ryzyko wchloniecia calkowitego kruszonki, wlaczyc musialam :)

      Usuń
  10. ten przepis wypróbuję jako pierwszy! super ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jabłka z czekoladą... ciekawe :-)
    Jabłka z czekoladą i kruszonką.. bomba (kaloryczna) ;-)
    Spróbujemy. Nawet ja dam radę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bomba! ale obwodu w talii na razie nie sprawdzamy :)

      Usuń
  12. no będziemy robić na pewno:)
    mamuska24.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie wypróbuję szczególnie, że Mój Bob poradzi sobie z wykonaniem .

    OdpowiedzUsuń
  14. Faustyno, a "kopsnij" mi przepis na kaszę pieczoną z jabłkami i majerankiem... ;-) Jestem ciekawa co to za danie. Z jakiej kaszy itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylabo, kopsne of course, ale to przepis na kaczke z jablkami i majerankiem :) tez Ci pasuje?

      Usuń
  15. Ale smakowite jabłka- mniam . Nasze dzieci mogłyby jeśą sama zapiekaną kruszonkę, Jak mają ochotę to pieczemy samą kruszone. Ale jabłka z czekoladą kuszą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dajcie sie skusic :) swietne na zimowe podwieczorki, po mroznym spacerze...

      Usuń
  16. Smak mojego dzieciństwa to właśnie pieczone jabłka. Dzięki za przypomnienie:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ pysznie wyglądają. Musimy spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Takich jeszcze nie jedliśmy!!! Czas spróbować :)

    OdpowiedzUsuń